Skocz do zawartości


Witamy na Internetowym Forum Farmaceutycznym

Witaj na Internetowym Forum Farmaceutycznym, prawdopodobnie największym forum dyskusyjnym dla obecnych i przyszłych farmaceutów i techników farmaceutycznych.

Ale to nie wszystko ... jest tutaj też miejsce dla każdej osoby chcącej uzyskać fachową poradę naszych specjalistów.

Aby włączyć się do dyskusji musisz się ZALOGOWAĆ lub jeżeli jeszcze nie masz konta użytkownika ZAREJESTROWAĆ.

To zajmie tylko chwilę, a dzięki temu będziesz mógł/mogła:
  • brać udział w dyskusjach we wszystkich działach forum,
  • czytać zawartość niedostępną dla niezarejestrowanych użytkowników.
  • przeglądać dostępne u nas oferty pracy
  • rozmawiać na shoutboxie
  • korzystać z Prywatnych Wiadomości do komunikacji z innymi użytkownikami
  • i wiele więcej ...
Dołącz do naszej społeczności już TERAZ.

Zapraszamy Administratorzy: Nysander i Anusia wraz z ekipą Moderatorów: Hasal, Olga RaQ, lunaak
Guest Message by DevFuse
 

Pilna konsultacja laryngologiczna


12 odpowiedzi w tym temacie

#1 olaM

    Zasłużona

  • Farmaceuta
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 1351 postów
  • Płeć:
    Kobieta
  • Uczelnia Wyższa:
    Uniwersytet Medyczny w Łodzi
  • Miejscowość:
    okolice Kalisza
  • Stanowisko:
    Kierownik apteki
  • Miejsce pracy:
    apteka otwarta

Napisano 09 luty 2012 - 13:58

Wczoraj miałam wolne. Około 13.00 zadzwoniła pani ze świetlicy, że moja córcię boli strasznie ucho, jest blada i żeby ją zabrać. Na szczeście mąż mógł przyjechać, bo moje auto sie zepsuło. Pediatra przyjęła nas od ręki, ale kazała zgłosić sie pilnie do laryngologa (napisała "pilnie" na skierowaniu)

I tu zaczął sie problem...

Podjechalismy do najbliższego ośrodka, a tam pani w rejestracji poinformowała, że lekarz zaczyna przyjęcia o 15.30 i ma dużo osób i nie wiadomo czy przyjmie. Była 14.15 mniej wiecej....postanowiliśmy poczekać, pani podała nma telefony do innych ośrodków i mąż zaczłą dzwonić. Niestety albo w danym dniu laryngolog nie przyjmował, albo sytuacja była podobna jak w tym ośrodku, w którym byliśmy...czekać i nie wiadomo czy przyjmie.
Dziecko mi płakało z bólu , wiec kupiłam jej szybko ibuprofen...trochę pomógł.

W końcu doktor przyszedł, wcześniej uzgodniłam z pierwszą na liscie pacjentką, ze mnie puści w razie czego...niestety doktor stwierdził, że pierwszenstwo mają osoby zarejestrowane i nie zrobiło na nim wrazenia to ,że dziecko cierpi i czekamy ponad półtorej godziny. W czasie rozmowy z tym lekarzem mojego męza nie było, bo gdzieś sobie podjechał...całe szczęście bo by awantura była na 150...


Wkurzyłam sie i pojechalismy z mężem do innej przychodni, gdzie z łaski nas przyjeto...to znaczy pani doktor była niechetna, ale potem bardzo miła i objechała swoich kolegów po fachu z innych przychodni. Stwierdziła, że ogłaszaja sie oni wszem i wobec jako takie super przyjazne dla pacjentów, otrzymują wysokie kontrakty, a potem tych pilnych pacjentów nie chcą przyjmowac, chociaż za nich jest podobno najwięcej punktów...

Przyznaję ,że nie do końca to rozumiem....skąd te wysokie kontrakty, skoro nie przyjmuą "pilnych" pacjentów....?

Pytanie...czy ktoś wie, czy taki laryngolog mógł mi odmówić? Ludzi było dużo, ale to byli pacjenci "audiologiczni" a nie "otolaryngologiczni" i nikt nie cierpiał jak moje dziecko....
Wygląda na to ,że najgorzej mają ci , których trzeba przyjąć pilnie, ale nie tak pilnie żeby od razu jechać do szpitala...

A może trzeba było do szpitala...?

Użytkownik olaM edytował ten post 09 luty 2012 - 13:59


#2 hasal

    Zasłużony

  • Moderator
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • 2663 postów
  • Płeć:
    Mężczyzna
  • Miejscowość:
    WarSzafka

Napisano 09 luty 2012 - 14:16

Ja szczerze Ci powiem że po ostatniej akcji jaką miałem zamierzam pytać o przyjęcie dziecka w stanie ostrym i w przypadku odmowy lub zasugerowania zapytania lekarza czy przyjmie (co kończy się parogodzinnym oczekiwaniem aż ktoś nie przyjdzie albo łaskawie wpuści) wymuszę wystawienie mi oświadczenia o odmowie przyjęcia dziecka (wiem że są małe szanse na sukces ale jestem zdesperowany w takich sytuacjach i zbyt wiele razy byłem spławiany) i udam się na dyżur do szpitala (w połowie przypadków i tak się to kończyło). A potem jak już dziecko będzie przyjęte i zaopatrzone rozjadę przychodnię z wykorzystaniem NFZ, RPP a jak będzie trzeba to prawników i sądu.

Ostatnio po tym jak panie w rejestracji nie były wstanie udzielić mi informacji gdzie mogę szukać pomocy skończyło się kłótnią z kierownikiem przychodni. Następnym razem rozwalcuję przychodnię jak boniedydy ;)

#3 mordimer

  • Użytkownik
  • PipPipPipPipPipPip
  • 705 postów

Napisano 09 luty 2012 - 14:17

Ola

Jesli to poradnia to mógł nie przyjać. W mojej pacjenci planowi czekaja 3 miesiace a "pilni" TYLKO miesiac :P

Od spraw naprawde pilnych i natychmiastowych jest izba przyjec tylko ze tu jest problem - laryngolodzy nie chca tam przyjmowac i mało jest szpitali z laryngologiem na IP lub SOR.

#4 mordimer

  • Użytkownik
  • PipPipPipPipPipPip
  • 705 postów

Napisano 09 luty 2012 - 14:32

@Hasal

Według prawa jesli chodzi o AOS pilnie oznacza poza kolejniością (czyli jeszcze dziś badz jutro a nie NATENTYCHMIAST)

Lekarz nic ci nie musi dawać na piśmie. Jednakże musi zobaczyc pacjenta czy ten nie wymaga natychmiastowej pomocy (czytaj wezwania karetki).

#5 hasal

    Zasłużony

  • Moderator
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • 2663 postów
  • Płeć:
    Mężczyzna
  • Miejscowość:
    WarSzafka

Napisano 09 luty 2012 - 15:14

@Moridimer - to co lekarz musi odbiega w wielu przypadkach od tego co faktycznie robi. Zgodnie z procedurą w momencie gdy coś się mojemu dziecku dzieje powinienem udac się do lekarza pediatry który powinien ocenić stan dziecka i zdecydować co dalej. I tu jest pierwszy ZONK, bo nie ma numerków, w poczekalni jest czarno a takich jak ja jest jeszcze z 5 osób. Gdyby było po 18 albo gdyby to był weekend to bym sobie poszedł do przychodni świadczącej nocną i świąteczną pomoc lekarską i nawet jeśli będzie kolejka to mam pewność że mnie kiedyś przyjmą albo wsiadam w auto i szukam kolejnej przychodni (o dziwo dostanie się do lekarza w weekend jest prostrze niż w tygodniu pracującym). Ale nie jest środa koło 13 więc mam wybór albo czekać w przychodni aż łaskawie ktoś mnie wpuści (tego nienawidzę bo leczenie nie jest przywilejem albo łaską tylko prawem), mogę czekać w domu do 18 i uderzyć do nocnej pomocy albo jechać do szpitala (który bez skierowania w sytuacji braku bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia nie powinien nas bez skierowania przyjąć).

Żadne z możliwych rozwiązań nie jest komfortowe ani dla rodziców ani dla dziecka. Lekarz kiedy wchodzisz między pacjentami nawet głowy znad papierów nie podnosi tylko rzuca - "jak pana ktoś wpuści to proszę bardzo". No tak ale dziecko zaczyna gorączkować i np. wymiotować - a ty masz czekać pod gabinetem aż ktoś się zlituje po tym jak Twoje dziecko wypuści nosem zupę z drugim daniem. A jak zapytasz lekarza albo w rejestracji gdzie masz szukać pomocy to widzisz wzruszenie ramionami - bo przecież oni doskonale wiedzą, że nie moga Cię odesłać.
i to nie jest historia która przechodziłem raz czy dwa - raczej dziesięć czy dwanaście - jak widzę że coś się dzieje w piątek to czekam do soboty bo wiem że będzie łatwo sprawę załatwić.
Z moją żoną mamy tą komfortową sytuację, że jestesmy farmaceutami i potrafimy dość rzeczowo ocenić sytuację do tego sporo sytuacji już przeszliśmy i nie mamy skłonności do panikowania. Ale nawet nas czasami rzeczywistość zaskakuje i kurna włącza się strach o zdrowie dziecka a obecnie funkcjonujący system nie jest przyjazny i w żadnym stopniu nie jest nastawiony na pomoc choremu (pomoc nie musi równać się przyjęciu przez lekarza - czasami wystarczy jasna informacja). Mało tego uważam, że jest on powodem 90% stresu związanego z wizytą u lekarza. NIe mówię już co przeżywają w zderzeniu z tym systemem ludzie którzy mają pierwsze dziecko i nie mają z medycyną nic wspólnego.

I ja wiem że to jak to wygląda nie jest winą lekarzy - tylko, że lekarze doskonale potrafią swoją asertywność na tym systemie budować. Dziwne jest tez to że kurna w weekend system nagle zaczyna byc wydolny - przychodni otwartych jest o połowę (albo i lepiej) mniej lekarzy można policzyć na palcach i dają radę - może w weekendy dzieci nie chorują?

#6 olaM

    Zasłużona

  • Farmaceuta
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 1351 postów
  • Płeć:
    Kobieta
  • Uczelnia Wyższa:
    Uniwersytet Medyczny w Łodzi
  • Miejscowość:
    okolice Kalisza
  • Stanowisko:
    Kierownik apteki
  • Miejsce pracy:
    apteka otwarta

Napisano 09 luty 2012 - 15:27

No własnie...ja mam na szczęście (narazie) taką sytuację, że moje dzieci nie chorują za często...tzn. starsza ostatnio miała taką sytuacje, że trzeba było szukać pomocy niedawno, ból brzucha. Jednak to była sobota i bez problemu przyjeli mnie na SOR w szpitalu. Wczesniej chyba ze 3 lata temu, jak nie 4 (ma obecnie 7,5 roku). Modsza jest świeżo po odstawieniu od piersi, odpukać , narazie jedynie katarki.

I co robić? Ja sie dowiem czy w Kaliszu jest laryngolog na SOR W SZPITALU. ...muszę zrobic rozeznanie co do innych specjalności także.

#7 mordimer

  • Użytkownik
  • PipPipPipPipPipPip
  • 705 postów

Napisano 09 luty 2012 - 21:44

@Hasal

@OlaM

Macie całkowita racje..

Mam też serdecznie dość wszechobecnej w całej Polsce (a zwłaszcza w ochronie zdrowia) tzw bylejakości.

Pacjent nie wie co zrobic i do kogo ma iść. lekarze z poradni, nocnej pomocy lekarskiej czy szpitala przepychaja się bo kogóż w końcu jest ten nieszczęsny pacjent??

Na zachodzie sytacja jest jasna jak kryształ. Każdy wię że jego obowiązki soa dokładnie od tad do tąd i spory kompetecyjne nie istnieja, nie ma dezinformacji a pacjent wie gdzie ma iśc i zostaje załatwiony.

Poza tym personel sredni jest przeszkoony i przeprowadza tzw triage. Tam pielęgniarka czy pomoc medyczna ocenia pacjenta i w razie czego mówi "doktorze, prosze NATYCHMIAST zobaczyć pacjenta"

#8 lekarz

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 147 postów
  • Płeć:
    Mężczyzna
  • Uczelnia Wyższa:
    Warszawski Uniwersytet Medyczny
  • Miejscowość:
    Warszawa

Napisano 09 luty 2012 - 23:19

o stanów nagłych jest SOR, reszta przychodnia.
Specyfika dziecięca jest ejdnak trochę inna, tu się raczej nigdy nie odmawia i to wynika raczej z dobrej kultury, podobnie jak np. przyjmowanie bez kolejki członków rodzin lekarskich itp.

#9 hasal

    Zasłużony

  • Moderator
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • 2663 postów
  • Płeć:
    Mężczyzna
  • Miejscowość:
    WarSzafka

Napisano 10 luty 2012 - 09:52

No widzisz, jak to punkt widzenia od strony od której drzwi gabinetu oglądasz zależy. "Raczej się nie odmawia" - masz rację rzucenie "przyjmę jak pana ktoś przepuści" - nie jest odmową, jest przerzuceniem problemu decyzyjnego na kogoś innego.

Problem nie zależy od kultury tylko od organizacji pracy przychodni (budowanej zreszta przez kierowników - najczęściej lekarzy) - nie chce mi się zastanawiać nad tym z czego to wynika bo to nie mój cyrk ale wiem jedno - w stolicy w weekend do lekarza trafię maksymalnie w godzinę od wyjścia z domu - w tygodniu jeśli nie będę warował między 6 a 7 przed przychodnią ten czas się wydłuża i górna granica nie istnieje. I mało tego w weekend i święta - mam wybór mogę pójść do każdej przychodni która prowadzi świąteczną opiekę - jestem przyjęty szybko, uprzejmie i skutecznie.

Albo to jakaś magia jest albo może warto te zasady jakie panują w dni wolne od pracy i nocami przełożyć na dzienną pracę przychodni.

#10 olaM

    Zasłużona

  • Farmaceuta
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 1351 postów
  • Płeć:
    Kobieta
  • Uczelnia Wyższa:
    Uniwersytet Medyczny w Łodzi
  • Miejscowość:
    okolice Kalisza
  • Stanowisko:
    Kierownik apteki
  • Miejsce pracy:
    apteka otwarta

Napisano 10 luty 2012 - 14:45

Od stanów nagłych jest SOR...no tak, ale ten mojej córki stan nie był może jakoś super zagrażający...pediatra jednak kazała gnać do laryngologa. Pani laryngolog stwierdziła, że np. zagrozenia perforacją nie ma. Jedna tabletka nurofenu 200 mg złagodziła ból...

Zadzwoniłam do znajomej z apteki szpitalnej i spytałam o dyżur laryngologa na SOR...teoretycznie do 14.35 jest na oddziale i teoretycznie moze zejsc na tą izbę przyjęć...a po 14.35 jest pod telefonem i przyjeżdża do szpitala tylko w naprawdę nagłych stanach.

#11 mordimer

  • Użytkownik
  • PipPipPipPipPipPip
  • 705 postów

Napisano 10 luty 2012 - 18:14

@Hasal


dla ciebie to magia a dla mnie oczywiste :)


Bo nocna i swiateczna pomoc przyjmuje tylko przypadki ostre a takich jest
góra 6% - reszta to pierdoły i biurokracja.


Do NPL nie przychodza po przedłużenie leków przewlekłych, skierowania
do specjalistów i szpitali, po okresowe badania laboratoryjne typu
glukoza, morfologia INR, nie przychodza po papiery dla szkoły, pracy, PZU,
ZUS, KRUS, MOPS. Nie chca zaświadczen ze mogą brac udzial w pielgrzymce,
po zaswiadczenia ze przedszkolak moze chodzic na Aikido, po skierowania do
sanatorium, po zaswiadczenie ze ze wzgledu na stan bioder miasto powinno
wyremontowac łazienke i zamienic wanne na prysznic. Po dofinansowania z
PEFRONu i wiele wiele innych o których sie nawet wam farmaceutum nie
sniło.


Poza tym NPL i POZ czy AOS funkcjonuja na zupełnie innych zasadach
prawnych.


Każdy POZ ma liste pacjentów zadeklarowanych i przyjmuje swoich
pacjentów a nie innych dlatego mozesz iść tylko do "swojego" poz a nie
dojakiegos innego.


Za organizacje pracy w poradniach i ochrone zdrowia odpowiada burmistrz lub
prezydent danego miasta oraz lokalny NFZ. Tak jest w odpowiednich ustawach.
To oni decyduja czy tu moze powstac poradnia czy nie, oni rozdaja karty,
natomiast o wysokości kontraktu decyduje NFZ. Kierownicy poradni maja
naprawde niewiele do gadania.


Według ustawy na jednego lekarza POZ powinno przypadać maksymalnie 1500
pacjentów aby wszystko dobrze funkcjonowało, tak jest z reszta w
odpowiednich przepisach. W moim byłym POZ było 2700 pacjentów na
lekarza.


NFZ słał groźne pisma ze za dużo więc kierownik sie zapytał których
pacjentów mamy wykreślic z poradni i od tej pory NFZ milczy i problemu
nie ma :)


Kolejny problem jest taki ze w POZ NIE MA LIMITÓEW PRZYJEĆ! Czyli
teoretycznie musimy przyjąć KAŻDEGO który sie zgłosi. jEST TO
FIZYCZNIE NIEWYKONALNE więc lekarze kombinuja w sposób jaki opisałeś.
Jest to niezgodne z prawem ale inaczej się nie da.


Kierownik mógłby oczywiscie zatrudnić wiecej lekarzy ale mało kto chce
pracowac w goownie o nazwie POZ :P


Nie ma chetnych do pracy w POZ >> za duzo pacjentów na 1 lekarza >> koejki
i niewydolność systemu.

#12 hasal

    Zasłużony

  • Moderator
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • 2663 postów
  • Płeć:
    Mężczyzna
  • Miejscowość:
    WarSzafka

Napisano 10 luty 2012 - 18:28

Mordimer ja nie piszę o lekarzach internistach tylko o pediatrach którzy na codzień obsługują stany nagłe bo większość przypadków taka jest. W weekend oczywiście lekarz nie ma na głowie przepisywania mleka dla alergików ale to nie jest taka zmiana proporcji jak w przypadku internistów. Ilość zachorowań w weekend zapewne nie jest znacząco mniejsza niż w tygodniu więc fenomen braku problemu przyjęcia w przychodniach w weekend nadal pozostaje w sferze paranormalnej (w stolicy 1 na dzielnicę więc jakby policzyć to wychodzi kilka % wszystkich przychodni normalnie otwartych).

#13 mordimer

  • Użytkownik
  • PipPipPipPipPipPip
  • 705 postów

Napisano 10 luty 2012 - 19:56

Wyświetl postUżytkownik hasal dnia 10 luty 2012 - 18:28 napisał

Mordimer ja nie piszę o lekarzach internistach tylko o pediatrach którzy na codzień obsługują stany nagłe bo większość przypadków taka jest. W weekend oczywiście lekarz nie ma na głowie przepisywania mleka dla alergików ale to nie jest taka zmiana proporcji jak w przypadku internistów. Ilość zachorowań w weekend zapewne nie jest znacząco mniejsza niż w tygodniu więc fenomen braku problemu przyjęcia w przychodniach w weekend nadal pozostaje w sferze paranormalnej (w stolicy 1 na dzielnicę więc jakby policzyć to wychodzi kilka % wszystkich przychodni normalnie otwartych).


To ja juz nic nie rozumiem :)

Dziwna ta stolyca. U nas nie było kolejek do pediatry. Poradnia dzieci chorych. Poradnia zdrowych. @ pediatrów a czas oczekiwania 30 minut.






Podobne tematy Zwiń

  Temat Forum Autor Podsumowanie Ostatni post

Logowanie


  • Potrzebujesz konta? Zarejestruj się!