Użytkownik kris dnia 7/02/2007, 21:40 napisał
salwuś
jesli ktoś np. interesuje sie farmakologią i to jest jego pasja i po to przyszedl na te studia to ja sie nie dziwie, ze go biochemia nie kręci. Jedni studiują farmacje i wszystko ich interesuje (zjedzą caly tort) a innych interesują tylko pewne przedmioty (czyli tylko kawałki tortu o nazwie farmacja).

sęk w tym, że nie sposób "zagłębić się" w farmakologii bez choćby zarysu biochemii. Już tłumaczę ...
Nie wiem, co część użytkowników tego forum tak kręci w kulinarnych porównaniach (może wy jacyś niedożywieni jesteście ?), ale podporządkuję się i podążę tym tropem (tym razem tortowym - hmmm, lepsze niż wędlina

- można rzec - tort to taka wędlina dla koneserów

) ... Tort nie bierze się znikąd - nie jest fenomenem, o którym nie wiemy, skąd pochodzi i dokąd podąża - aby móc cieszyć się tortem i jego kawałkami, trzeba nieszczęsną tę (jakby nie było) potrawę przygotować... Funkcjonuje niezliczona ilość przepisów na tort - aby trochę uprościć, załóżmy roboczo, że do wykonania każdego toru niezbędne są minimum mąka i jaja (bez złych skojarzeń proszę) - jako część wspólna wszystkich istniejących tortów, oraz dodatki (nie jest to oczywiście prawdą - tu ukłon dla "tortowych purystów" skłonnych zaatakować mnie za "tortową herezję"). Załóżmy też, że podobnie, jak ze stanem wiedzy z dziedziny farmacji na początku studiów - tort jest w "stanie 0" - czyli go nie ma, mamy natomiast świadomość, że aby popchnąć do przodu kaskadę czynności prowadzących do uzyskania tortu, potrzebne są jaja

i mąka (= mamy wiedzę ze szkół poprzednich przedstudyjnych). Dodatkowo zakładam, że tortu nie kupujemy już gotowego (choć z pewnością są tacy, co kupują - dosłownie i w używanej tu przenośni tortu) Teraz mój rzutowany na tort punkt widzenia - otóż biochemia wg mnie jest mąką (inne przedmioty, które uważam za podstawowe, nazwijmy jajami

) - bez niej nikt nie jest w stanie zrobić
żadnego tortu. Na początku zdobywasz potrzebne mąkę i jaja, aby w ogóle móc zrobić tort. I jeszcze jedno - wg krisa farmakologia jest już kawałkiem tortu - ja skłaniałbym się bardziej ku hipotezie, że farmakologia na poziomie studiów to jeszcze "obróbka ciasta" - wydaje mi się bowiem, że z tortem i jego ew. kawałkami mamy do czynienia dopiero po studiach... Przedmioty najbardziej zaawansowane i wyspecjalizowane sklasyfikowałbym bardziej jako "dodatki" do tortu (polewa, migdały...), dzięki którym jedni uzyskują tort biszkoptowy amaretto a inni tort ptysiowy - pewnie też będą tacy, którzy mimo nadludzkich wysiłków uzyskają jedynie mało apetyczny zakalec... To nie kawałki wybierasz na etapie studiów kris... Za szybko byś chciał... to tylko dodatki... I jeszcze raz podkreślam, że wg mnie są przedmioty o statusie mąki i jaj (np. biochemia, chemia fizyczna, chemia organiczna i nieorganiczna, botanika itp.) - i bez nich nie ruszysz - tu wykonam szarmancki ukłon w kierunku GiA i zgodzę się, że nie każdemu potrzebna będzie mąka najwyższej jakości czy też selekcjonowane jaja od rasowych niosek (w sensie np. znajomości wzoru strukturalnego NADH lub dogłębnej znajomości zaawansowanych zagadnień statystyki) - bo i tak uzyska dobry tort lub w ogóle tort - biegle posługując się właśnie dodatkami ... Lub uzyska "jakiś tam tort" - bo taki wyznaczył sobie cel studiów - a w życiu będzie się zajmował kompletnie czymś spoza branży cukierniczej (znów kłaniam się w kierunku GiA), od czasu do czasu sprzedając zrobiony przez siebie tort, coby zarobić na życie... Będą też tacy, którzy pewnego dnia obudzą się w izbie pełnej wykonanych własnoręcznie tortów i załkają uświadamiając sobie, że zmarnowali na naukę ich robienia i później na ich robienie najlepsze lata swego życia, podczas gdy cały czas ich powołaniem było np. lepienie garnków ...
I na pocieszenie - moje tłumaczenie, dlaczego, skoro i tak nikt nie pamięta wzorów strukturalnych (ok - są tacy, co pamiętają, ale "zbagatelizujmy" ich istnienie dla celów niniejszego wywodu) - każą Wam się ich uczyć - otóż o wiele łatwiej jest pamiętać o NADH w ogóle, jeśli kiedyś nakładziono nam do głowy 2 000 stron tekstu na jego temat - nawet jeśli zapamiętamy z tego zaledwie 1% - z pewnością będzie to właśnie NADH a o całej reszcie będziemy wiedzieli minimum, gdzie znaleźć i z czym była związana - w razie potencjalnej konieczności wykorzystania tego do czegokolwiek mamy ogromną przewagę nad kimś, kto o NADH nigdy nic nie słyszał - wystarczy tylko wiedzę swą zapomnianą odświeżyć - a - wierzcie mi - zajmuje to o wiele mniej czasu, niż uczenie się od zera (można rzecz porównać do jazdy na rowerze)...