Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

Antykoncepcja a wolnośc sumienia

97 posts in this topic

W uzupełnieniu wpisu, który popełniłem na blogu IFF na temat aptekarskiej wolności sumienia chciałbym polecić wam artykuł, który w zasadzie mnie zatrwożył. Dywagacje na temat zmiany PF i wydawania antykoncepcji zależnego od widzi mi się.

Kraków: katoliccy aptekarze nie chcą sprzedawać kondomów. "To niezgodne z sumieniem" [DYSKUTUJ] - Kraków - Naszemiasto.pl

 

<jesli niepotrzebnie utworzyłem nowy temat, a stary gdzieś istnieje - nie znalazłem - prosze o przesunięcie>

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeżeli ktoś decyduje się na studia farmaceutyczne, a następnie na pracę w aptece, MUSI się liczyć z tym, że będzie sprzedawać środki antykoncepcyjne! Nie przemawia do mnie argument, że lekarz może odmówić wykonania aborcji, jeśli to jest niezgodne z jego sumieniem. Jeśli człowiek decyduje się zostać lekarzem ginekologiem, POWINIEN liczyć się z tym, że może nastąpić taka sytuacja, która go zmusi do wykonania aborcji (ciekawe czy są lekarze, którzy nie przepisują antykoncepcji, tłumacząc, że to niezgodne z ich sumieniami?). Jeśli ktoś jest świadkiem Jehowy i zostaje np. ratownikiem medycznym, MUSI liczyć się z tym, że będzie przeprowadzał transfuzję krwi. Określenie "niezgodne z sumieniem", jak dla mnie, jest bardzo sprytne i właściwie z każdej niezbyt wygodnej sytuacji można się tym sumieniem wykręcić. Przykład? Proszę bardzo. Mam psa. MUSZĘ sprzątać po nim jego odchody. Jednak moje sumienie absolutnie mi na to nie pozwala (szepcze mi, że to jest obrzydliwe). I co z tego? Nic! Moim (aż się ciśnie na usta "zasranym") OBOWIĄZKIEM jest po nim sprzątać. Jeśli nie chcesz mieć z tym do czynienia, to nie kupujesz psa, nie zostajesz ratownikiem medycznym, ginekologiem, farmaceutą.

Share this post


Link to post
Share on other sites

O ile moje sumienie "zezwala" mi na sprzedaż antykoncepcji o tyle powyższa wypowiedź to juz demagogia.

Nie łapię związku miedzy psia kupą a aborcją (w tym momencie też stałem się demagogiem :P)

Wg powyższej logiki zbrodniarze ludobójcy w obozach koncentracyjnych też MUSIELI się liczyć z tym co robią, bo ich na takie stanowisko zatrudniono - no taki to tok myślenia jest.

Share this post


Link to post
Share on other sites

O ile moje sumienie "zezwala" mi na sprzedaż antykoncepcji o tyle powyższa wypowiedź to juz demagogia.

Nie łapię związku miedzy psia kupą a aborcją (w tym momencie też stałem się demagogiem :P)

Wg powyższej logiki zbrodniarze ludobójcy w obozach koncentracyjnych też MUSIELI się liczyć z tym co robią, bo ich na takie stanowisko zatrudniono - no taki to tok myślenia jest.

 

Naprawdę taki wniosek Ci się nasunął? A jak inni odbierają moją wypowiedź? Bo ja zupełnie na co innego chciałam zwrócić uwagę.

Patrząc z innej strony - czy ktoś Cię przymusza do bycia farmaceutą? Albo lekarzem? Albo do posiadania psa? Nie. To jest Twój wolny wybór. Ale decydując się na coś, musisz się liczyć z tym, że ciążą na Tobie pewne obowiązki. I obowiązkiem farmaceuty jest wydawanie leków. Nie możesz odmówić wydania leku (oczywiście poza pewnymi wyjątkami), nawet jeśli nie zezwala Ci na to sumienie - taki obowiązek nakłada na Tobie Prawo Farmaceutyczne. Tak samo obowiązkiem lekarza jest przeprowadzenie aborcji, jeżeli ciąża stanowi zagrożenie dla życia kobiety. I moim zdaniem lekarz nie ma prawa odmówić. A jeśli posiadam psa, to moim obowiązkiem jest sprzątanie po nim. Może akurat tym przykładem strywializowałam swoją wypowiedź, ale nie zgadzam się, że to demagogia. Jesteś wolnym człowiekiem i masz prawo wyboru, ale jeśli już się na coś decydujesz, musisz wziąć pod uwagę fakt, że od momentu decyzji nakładasz na siebie pewne prawa, obowiązki, ograniczenia i nie możesz potem uciekać od odpowiedzialności mówiąc "nie pozwala mi na to sumienie". I o to mi przede wszystkim chodziło.

 

PS. Sprostowanie jeśli chodzi o świadków Jehowy - owszem, uważają transfuzję za grzech, ale zaczęło mi gdzieś tam w głowie świtać, że chodzi tylko o to, że sami nie mogą przyjąć "obcej" krwi, natomiast chyba nic nie mają do samego przetaczania, także biję się w pierś i wycofuję argument.

Share this post


Link to post
Share on other sites

1. Antykoncepcja to nie jest lek. (Preparaty antykoncepcyjne mogą być stosowane jako leki ale nie w swoim działąniu antykoncepcyjnym)

2. Mnie raczej chodziło o szerszy kontekst - nie można, wg mnie, stawiać prawa nad sumieniem bo to może doprowadzić do fatalnych konsekwencji. Oczywiście wyolbrzymię tu, ale jakby weszło jakieś pseudochinskie prawo że można mieć tylko jedno dziecko? I lekarze mieliby obowiazek dokonywać aborcji na każdym które nie było by pierwsze? Tak widzę ten tok myślenia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ponieważ nie mam prawa odpytywać pacjentki po co jej tabletki antykoncepcyjne - czy jako lek na zaburzenia hormonalne, czy jako środek zapobiegający poczęciu w ogóle nie zatruwam sobie życia takimi dywagacjami. W swoim sumieniu zdecydowała już ona i lekarz.

 

Idąc takim tokiem myślenia, wszystkie osoby pracujące w sklepach monopolowych powinny być z góry skazane na ogień piekielny, ponieważ przyczyniają się do plagi alkoholizmu. Jakoś nie słyszałam o masowej ekskomunice tej grupy zawodowej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Olga ale że co? jakim tokiem myślenia?

Nie o tym rozmawiamy czy antykoncepcja to złooooo.

Idąc takim tokiem myślenia, wszystkie osoby pracujące w sklepach monopolowych powinny być z góry skazane na ogień piekielny, ponieważ przyczyniają się do plagi alkoholizmu. Jakoś nie słyszałam o masowej ekskomunice tej grupy zawodowej.

??Jeszcze raz jakim tokiem myślenia??

Share this post


Link to post
Share on other sites

1. Antykoncepcja to nie jest lek. (Preparaty antykoncepcyjne mogą być stosowane jako leki ale nie w swoim działąniu antykoncepcyjnym)

 

Trochę się czepiasz :). Nie rozpisując się - zgadzam się z Olgą.

 

2. Mnie raczej chodziło o szerszy kontekst - nie można, wg mnie, stawiać prawa nad sumieniem bo to może doprowadzić do fatalnych konsekwencji. Oczywiście wyolbrzymię tu, ale jakby weszło jakieś pseudochinskie prawo że można mieć tylko jedno dziecko? I lekarze mieliby obowiazek dokonywać aborcji na każdym które nie było by pierwsze? Tak widzę ten tok myślenia.

 

Rozszerzając aż tak kontekst, to faktycznie wychodzi na to, że moja wypowiedź to jakieś herezje ;). To zawężmy kontekst do naszych realiów - mamy takie prawo, a nie inne i przy takim prawie, uważam jak powyżej. I wg mnie, między innymi w tych przykładach, które podałam, prawo stoi ponad sumieniem, w szczególności, że decydując się na bycie farmaceutą, jesteś świadom tego, że jednym z Twoich obowiązków będzie sprzedaż antykoncepcji.

Share this post


Link to post
Share on other sites

lek to lek. kropka.

I to jest tu akurat ważne, bo odmawiajac nie naraża sie nikogo na utratę zdrowia.

 

JA osobiście, co już pisałem, nie mam problemu ze sprzedażą antykoncepcji.

Ale staram sie zrozumieć osoby dla których jest to zło, grzech itp. I wg mnie powinni mieć możliwość odmowy. Zawsze taka osoba może przyjść do mnie:)

Prawo nigdy nie moze stać ponad sumieniem bo potem się tragedie dzieją rodem ze "sprawy dla reportera".

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ejże - lek to lek.

Cilest jest produktem leczniczym - jest

Tritace - jest produktem leczniczym - jest

Prawo nie daje możliwości decydowania o tym co ma uzasadnienie terapeutyczne a co nie. To nie jest rola farmaceuty.

Farmaceuta dostaje receptę i ma ją po zweryfikowaniu zrealizować. Tu nie ma miejsca na dylematy - decyzja o zastosowaniu leku NIE należy do farmaceuty.

Jeśli moja żona poszłaby do apteki a farmaceuta/ka nie wydałaby jej antykoncepcji to rozjechałbym tą aptekę jak walcem.

My nie mamy prawa oceniać kuracji zaleconej przez lekarza. Jeśli ktoś leku nie wyda a okaże się że były wskazania do jego zastosowania i fakt nie wydania spowodował jakiekolwiek negatywne skutki to w procesie cywilnym wartość apteki będzie trzeba oddać.

Nie próbujmy decydować o czyimś losie - nie my o tym decydujemy, to nie nasze dylematy i nie nasza odpowiedzialność.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przecież to nie o to chodzi.

Ktoś ma jakieś poglądy i dla niego wydanie np. Escapelle jest uczestnictwem w morderstwie.

i trzeba to jakoś rozwiazac a nie mówić że nie ma problemu, bo to nie jego odpowiedzialnosć (spychologia jak zawsze w modzie i cenie)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Problem jest w miejscu w którym komuś wydaje się że ma prawo decydować o życiu innych.

Jeśli ktoś jest pacyfistą to nie zostaje żołnierzem i nie uczy się walić z kałacha do ludzi.

Jeśli ktoś jest wegetarianinem i uważa że sprzedaż mięsa jest udziałem w morderstwie bydła to nie pracuje w mięsnym.

Jeśli ktoś uważa że sprzedaż Escapelle jest morderstwem to nie pracuje w aptece.

Czy uważasz, że ktokolwiek ma prawo decydować o Twoich decyzjach, o Twoim zdrowiu?

Dla mnie to jest tak oczywiste jak 2+2=4

Ktoś kto mając takie poglądy decyduje się na pracę w miejscu w którym wiadomo że raz na jakiś czas będzie miał problem moralny i uważa że ma prawo odmówić realizacji recepty i wpływać na czyjeś życie jest egoistycznym idiotą.

Jakiekolwiek próby wymuszenia zmian prawnych w tym zakresie świadczą o oderwaniu się od rzeczywistości osób które to proponują.

Sprzedaż antykoncepcji nie jest udziałem w morderstwie, tak samo jak sprzedaż strzykawek nie jest udziałem w narkomanii.

Czyjeś uważanie nie czyni prawa.

Share this post


Link to post
Share on other sites

To jest pewnie proste dla Ciebie, dla mnie też bo uważam antykoncepcję za jedna z lepszych pomysłów jakie sie ludzkosci trafiły.

ALE znam ludzi których poglądy są inne i oni też maja prawo je wyrażać.

Dlatego też podałem przerysowany przykład z obozowym kapo - nie można arbitralnie stawiać prawa ponad sumieniem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przecież to nie o to chodzi.

Ktoś ma jakieś poglądy i dla niego wydanie np. Escapelle jest uczestnictwem w morderstwie.

i trzeba to jakoś rozwiazac a nie mówić że nie ma problemu, bo to nie jego odpowiedzialnosć (spychologia jak zawsze w modzie i cenie)

 

Po raz kolejny - jeżeli zostajesz farmaceutą, musisz się liczyć z tym, że będziesz sprzedawać Escapelle. Jeśli to Cie uwiera w jakikolwiek sposób, to, niestety, musisz sobie z tym jakoś sam poradzić, ponieważ nie może być tak, że od poglądów farmaceuty ma zależeć to, czy dostanę Escapelle, czy też nie. To w żaden sposób go nie dotyczy. Nie wyobrażam sobie sytuacji, że słyszę od farmaceuty słowa "Nie wydam pani escapelle, bo nie pozwala mi na to moje sumienie". Bo jeśli można usłyszeć w aptece takie słowa, to przy okazywaniu recepty na Dostinex mogę też usłyszeć pytania czy może nie przygotowuję się do zabiegu "in vitro" i jeśli tak, to nie dostanę tego leku, bo "in vitro" wg pani po drugiej stronie okienka jest grzechem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale skądś problem cytowany w artykule sie wziął tak?

Trzeba to jakoś rozwiazac tak?

A mówienie głupio myslisz/zmień poglady raczej nie zadziała.

Share this post


Link to post
Share on other sites

ALE znam ludzi których poglądy są inne i oni też maja prawo je wyrażać.

 

Nikt im nie odbiera prawa do wyrażania poglądów, ale apteka to nie jest miejsce na dysputy światopoglądowe.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czyli maja je wyrażać, ale nei ma to mieć żadnego znaczenia ?:P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wyrażanie poglądów, a narzucanie ich innym, do tego w miejscu pracy to dwie zupełnie różne rzeczy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mi nasuwają się pytania. Pierwsze do was, drugie retoryczne.

1. Jak zareagować, w momencie kiedy farmaceuta odmawia wydania barierowych środków antykoncepcyjnych? A jak zareagować kiedy farmaceuta odmawia wydania leku na receptę.

2. Idąc logiką katolickich farmaceuto-talibów: jak ustawodawstwo rozróżniłoby antykoncepcję stosowaną do zapobiegania poczecia małego słodkiego embrionka, jak odróżni od antykoncepcji na cerę, zaburzenia hormonalne, nieregularne miesiączki, bolesne miesiączkowanie? :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

BRIAN_SWDN to nie jest sedno problemu tylko jego peryferia.

Zaczynam mieć wątpliwosci czy chcesz prowadzić z kimś dyskusję czy po prostu go wyśmiać:

farmaceuto-talibów
??
poczecia małego słodkiego embrionka
?? To nie jest zabawne.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gdzie zatem leży sedno, Twoim zdaniem?

Share this post


Link to post
Share on other sites

W tym co jest ważniejsze prawo czy sumienie i jak (i czy w ogóle) da się to uregulować.

Share this post


Link to post
Share on other sites

W tym co jest ważniejsze prawo czy sumienie i jak (i czy w ogóle) da się to uregulować.

 

W tym przypadku jest to już uregulowane - nie masz prawa odmówić wydania leku. I w tym przypadku prawo jest ważniejsze niż sumienie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale prawo można zmieniać prawda? I chyba tego domaga sie tamta grupa farmaceutów.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest
This topic is now closed to further replies.